Z jednej strony to gra, na którą można psioczyć za to, że jest niedorobiona, zbyt losowa i ma kiepskie zakończenie, a z drugiej uwielbiać za klimat.
Miejscem akcji jest XVI wieczna Barcelona, ale nie taka zwyczajna, ale przesiąknięta magią (została uwolniona pareset lat temu podczas wypraw krzyżowych), którą stara się okiełznać inkwizycja. Nasza postać jest opętana przez magicznego ducha (Devę?), dzięki czemu gracz może rzucać czary (boskie, żywiołów lub chyba natury). Mechanika rozwoju postaci jest oparta o S.P.E.C.I.A.L. znany z serii Fallout). Podczas przemierzania uliczek Barcelony można spotkać m. in. Da Vinciego, Galieusza, Corteza z mechaniczną ręką, Szekspira, Machiavelliego. Pod koniec gry znajdzie się Starzec z Gór i nieumarła Joanna D'Arc. Nostradamus też się znajdzie.
Mniej więcej 1/3 gry to eksploracja i gadanina uzupełniona walką, kolejne 1/3 gry proporcje między interakcją z NPC i walką się wyrównują, a końcówka gry to bezmyślna sieczka.
Gra daje spore możliwości dla powergejmerów lubiących grindowanie (relatywnie szybko można znaleźć miejsce/miksturę, która na stałe zwiększa szczęście i odporność na truciznę i chyba jeszcze jakiś typ obrażeń, a można to dość szybko nabić tak, że te obrażenia działają na postać lecząco ;p ). W każdym razie dzięki temu udało mi się przebrnąć przez ostateczną walkę (nie wiem czy podczas gry coś skopałem, ale miałem wrażenie, że bez względu na to wykreowana przeze mnie postać "robiła dobre uczynki", to na koniec usłyszałem coś w stylu, że jest ten niedobry).
Kojarzy z Was tę grę?
